|
Codziennie dobry humor - strona 1 poprzednie<< >>następneJedną z niewyjaśnionych tajemnic tego świata jest to w jaki sposób czekoladek może zmienić się w kilogramów nadwagi u kobiety.
Przychodzi facet do lekarza i mówi: - Panie doktorze, wątroba mnie boli. - A czy pije pan wódkę? - pyta lekarz. - Piję, piję panie doktorze, ale mi nie pomaga...
Do kawiarni na Starym Mieście wpada odrobinę podchmielony facet, zamawia buteleczkę szampana i wrzeszczy na całe gardło: - Szczęśliwego Nowego Roku! - Zwariował pan? - ucisza go barman. - Teraz, w połowie lutego składa pan wszystkim życzenia noworoczne? - O rany! - mówi w zadumie facet. - A to się moja żona wścieknie. Jeszcze nigdy nie wracałem tak późno z przyjęcia sylwestrowego.
- Baco, czym zatłukliście sąsiada? - A synecką. - Wieprzową, czy wołową? - Kłolejową.
W szpitalu leży pod tlenem umierający facet. Przychodzi do niego ksiądz, żeby go wyspowiadać. Przysiadł na jego łóżku i mówi: - Tak, synu, powiedz mi ostatnie swoje grzechy. - Ch..., ch... - O przepraszam, widzę, że masz maskę tlenową. Więc masz tutaj kartkę, długopis i napisz. Facet napisał coś i zmarł. Ksiądz bierze kartkę i czyta: - "Chamie zejdź z przewodu tlenowego...".
Wchodzi do autobusu niski, maksymalnie napakowany" szczyl i mówi: - Jestem mały Tadzio, pakero! powiedział, potrząsając głową. - I nie kasuje biletów! - dodał. Kierowca spojrzał w lusterko, ale kiedy zobaczył napakowanego gówniarza, nic nie powiedział tylko ruszył dalej. Za tydzień znów do tego samego autobusu wchodzi ten sam szczyl i mówi: - Jestem mały Tadzio, pakero i nie kasuje biletów! Kierowca znów spogląda w lusterko, ale weź i zwróć takiemu uwagę, jeszcze gębę obije. Trudno - jedzie dalej. Sytuacja powtórzyła się przez kilka następnych tygodni. Kierowca w końcu nie wytrzymał; wziął miesiące bezpłatnego urlopu, zaczął chodzić na siłownię, boks, zaczął brać koks, ćwiczył bez ustanku. Rozrósł się tak, że jak wrócił do pracy koledzy go nie poznali. Wsiada do autobusu, jedzie w trasę i myśli: Niech teraz ten gnojek tylko spróbuje tego co poprzednio. Na którymś przystanku wsiada znajomy szczyl i mówi: - Jestem mały Tadzio, pakero i nie kasuje biletów. Kierowca wypada z kabiny podbiega do niego i krzyczy z góry: - A to niby, cholera, dlaczego?!! - Bo mam miesięczny...
Na dworcu kolejowym w tłumie pasażerów dziewczynka zgubiła swoją mamę. Płacze i szuka jej po zatłoczonym peronie. W końcu dostrzega policjanta i prosi go o pomoc: - Czy pan nie widział takiej jednej pani bez takiej dziewczynki jak ja?
Noc. Masztalski gra w skata w klubie koło domu. Nagle przylatuje do niego rozgorączkowany dozorca: - Właśnie widziałem, jak do pańskiego mieszkania zakradł się włamywacz. - Biedny człowiek - wzdycha Masztalski. - Moja żona pomyśli, że to jo.
Pot spływał po nim od stóp do głów.
"Trzy minuty, czyli zatem około sekund"
Jacek Laskowski, Canal+ Maxim');
Żeby Kolumb mógł odkryć Amerykę to najpierw musiała być zakryta.
Młoda Pani psycholog zaczęła pracę w szkole i chciała bardzo się wykazać. Patrzy a na boisku grają chłopcy w nogę. Podchodzi do jednego i pyta: - A Ty dlaczego chłopcze tak sam stiosz i nie biegasz jak inni chłopcy? Czy coś sie stało? - Nie ja jestem bramkarzem! wiola');
Przychodzi chłop do lekarza z zakrawionym tasakiem w ręku. Czy jest tu moja baba?... pyta. A lekarz chodu przez okno
Przyjechał baca do Ameryki i okradli bank. Siada w rowie przydrożnym, wyciąga z worka pieniądze i zaczyna liczyć. Nagle zjawia się przy nim amerykański funkcjonariusz i pokazując swą służbowa odznakę mówi: - Police! Na to baca: - Dziękuję, panocku, sam se police.
Gość poszedł na egzamin, niewiele powiedział, dostał . Wychodzi z kumplem do ubikacji i tam zaczyna wyzywać: - A ten ku*** pie****, a ten popie***** jak on mnie mógł tak upier**lic... Nagle otwierają się drzwi kabiny, wychodzi z nich profesor: - A bo żeś chu** nic nie umiał!
Na egzaminie z informatyki profesor z widocznym niesmakiem słucha niedorzecznych odpowiedzi studenta. W pewnym momencie zwraca się do swego psa leżącego pod biurkiem: - Azor! Wyjdź, bo zgłupiejesz!
W kolejce stoją -letni syn i ojciec. Przed nimi stoi otyła kobieta. Synek mówi do ojca: - Tato, patrz jaka gruba ta baba! Ojciec się zaczerwienił, głupio mu się zrobiło i mówi: - Synku, nie można tak mówić o ludziach. - Ale ona jest taaaka gruuba! Nigdy takiej nie widziałem! - Dobrze, ale to niegrzeczne w ten sposób mówić o innych. W tym momencie otyłej kobiecie przy pasku odzywa się komórka: - Pi, pi, pi, pi... A synek z przerażeniem: - Tato! Uważaj! Będzie cofać!
Kotka');
jasio mowi Tato z kąd ja się wziełem na świecie Tato odpowiada Jasiu Jasiu Bociany cie przyniosly
-Tato dlaczego jestes taki glupi?
-a dlaczego?
-bo my mamy taką fajną mame a ty bociany pierdolisz Teni');
|